Kolonie działkowe na gdańskiej Olszynce,
zielony świat dawnego Walddorf


Między miastem a naturą

Kiedy dziś spacerujemy po Olszynce, trudno czasem wyobrazić sobie, jak wyglądało to miejsce ponad sto lat temu. Dawne Groß Walddorf miało swój własny rytm życia, związany z ziemią, wodą i pracą w ogrodach. Rozległe łąki, kanały odwadniające i działki z niewielkimi altanami tworzyły krajobraz, który wyraźnie odróżniał tę część Gdańska od gęsto zabudowanych dzielnic miasta. Na początku XX wieku ogrody działkowe stawały się coraz popularniejsze w niemieckich miastach. Była to odpowiedź na potrzeby mieszkańców, którzy żyli w ciasnych kamienicach, często bez dostępu do własnego ogrodu i zielonej przestrzeni. Ważnym impulsem dla rozwoju tej idei w Gdańsku był wykład zorganizowany w styczniu 1908 roku przez Westpreußischen Verein für öffentliche Gesundheitspflege. Radca Bielefeld z Lubeki, związany z ruchem ogrodów działkowych, przedstawił wówczas założenia i znaczenie takich przedsięwzięć. Wkrótce zaczęto przygotowywać kolejne projekty kolonii ogrodowych. Olszynka, znana wówczas jako Groß Walddorf, miała warunki sprzyjające takiemu rozwojowi. Ziemia była tu wykorzystywana pod uprawy, a rozległe tereny pozwalały wyznaczać kolejne działki. Z czasem ogrody stały się ważną częścią miejscowego krajobrazu i codzienności mieszkańców.




Sonnenland, Morgenröte, Erdenglück i Abendfrieden


Wśród kolonii działkowych powstających na terenie Groß Walddorf szczególne miejsce zajmowało Sonnenland. Była to jedna z większych kolonii, w której wyznaczono aż 286 parceli. Brunon Zwarra wspominał, że jego rodzice wydzierżawili działkę w nowo powstającej kolonii Sonnenland, rozrastającej się na łąkach Olszynki. Takie wspomnienia pozwalają spojrzeć na historię tego miejsca nie tylko przez pryzmat map i dokumentów, lecz także oczami ludzi, którzy sami uczestniczyli w jego codziennym życiu. Sonnenland nie było jedyną kolonią w tej części Gdańska. Rozwijały się również Morgenröte, Erdenglück i Abendfrieden. Z czasem niektóre działki przestawały przypominać jedynie niewielkie ogródki z prostymi altanami. Pojawiały się coraz solidniejsze zabudowania, a na części parceli wznoszono nawet piętrowe drewniane domy, wyposażone w elektryczność i bieżącą wodę. Jak wynika z relacji Gerharda Jeske, w latach trzydziestych XX wieku Walddorf miał już w znacznym stopniu charakter osiedla mieszkaniowego. Wysoki poziom wód gruntowych wpływał na sposób budowania. Lekkie, drewniane konstrukcje dobrze wpisywały się w krajobraz, nadając tej części Olszynki charakter odmienny od zwartej zabudowy śródmieścia Gdańska.




Ogród, który pomagał utrzymać rodzinę


Dla wielu działkowców ogród oznaczał znacznie więcej niż możliwość odpoczynku na świeżym powietrzu. W trudniejszych gospodarczo czasach własna działka mogła stanowić istotne wsparcie domowego budżetu. Uprawiano warzywa, pielęgnowano drzewa owocowe i hodowano drobny inwentarz. Na działkach spotkać można było kury, króliki, a czasem także kozy. Zebrane plony i własne produkty spożywcze pomagały zaopatrzyć rodzinę, a hodowla zwierząt pozwalała uzupełnić domowe zapasy.
Brunon Zwarra wspominał, że hodowla zwierząt się opłacała i dzięki niej na niedzielny obiad nie brakowało mięsa. Za tym prostym wspomnieniem kryje się ważna część historii dawnych kolonii: działka była miejscem pracy, ale także sposobem na zapewnienie rodzinie większej samodzielności.
Życie na Olszynce wymagało również troski o otoczenie. Tereny te były związane z wodą, dlatego szczególne znaczenie miały rowy odwadniające. Ich utrzymanie w dobrym stanie należało do ważnych obowiązków działkowców. Porządek na własnej parceli nie wystarczał liczyło się także to, jak wyglądały alejki, drogi dojazdowe i wspólne przestrzenie. O wyglądzie kolonii decydowały również drobne szczegóły. Zwarra zapamiętał zielone parkan y i furtki zakończone białymi elementami. Takie detale tworzyły charakterystyczny, uporządkowany obraz działkowego Walddorf.




Dzieciństwo między kanałami a ogrodami

Olszynka była nie tylko miejscem pracy dorosłych. Dla dzieci stanowiła rozległą przestrzeń do zabawy i odkrywania świata. Latem można było kąpać się w wodach Opływu Motławy, a na placach i wolnych przestrzeniach rozgrywano mecze piłki nożnej. Zimą kanały zamarzały i zamieniały się w lodowiska. Dzieci spędzały tam długie godziny, jeżdżąc na łyżwach i grając w hokeja. Tak wyglądała codzienność, w której przyroda była na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba było wyjeżdżać za miasto, aby znaleźć miejsce do zabawy, ruchu i odpoczynku. Wystarczały ogrody, łąki, kanały i dobrze znane sąsiedzkie ścieżki. Wspomnienia dawnych mieszkańców pomagają odtworzyć ten świat, którego nie da się już w pełni zobaczyć na współczesnych mapach. Dzięki nim możemy lepiej zrozumieć, jak ważną rolę odgrywała Olszynka w życiu rodzin, które tu mieszkały lub spędzały wolny czas.






Wspólne święta i życie sąsiedzkie

Kolonie działkowe nie były wyłącznie zbiorem oddzielonych płotami parceli. Łączyły ludzi, którzy spotykali się podczas pracy, wymieniali doświadczenia i wspólnie obchodzili różne uroczystości. Szczególnym wydarzeniem były festyny ogrodowe, określane jako *Laubenfest*. Felicity Stehlik wspominała doroczne święta organizowane na działkach kolonii Abendfrieden. Jej rodzina nie mieszkała na działce przez cały rok przychodziła tam w dni wolne od pracy, a na co dzień mieszkała przy Weidengasse 48, czyli dzisiejszej ulicy Łąkowej. Podczas takich uroczystości ogrody ozdabiano lampionami, a z altan dobiegała muzyka. Przy wspólnych stołach spotykali się mieszkańcy Sonnenland i sąsiednich kolonii, w tym mniejszych zespołów działkowych określanych jako Schmidt i Rabov. Była to okazja do wspólnej zabawy i spotkań z sąsiadami. Na co dzień ludzi łączyła praca w ogrodach, a podczas festynów mogli na chwilę odłożyć codzienne obowiązki i po prostu spędzić czas razem. W ten sposób kolonie działkowe stawały się czymś więcej niż miejscem uprawy roślin. Tworzyły lokalne wspólnoty, w których ważne były zarówno samodzielność poszczególnych rodzin, jak i współpraca oraz dobre sąsiedzkie relacje.



Dawne Walddorf ogród, dom i wspólnota

Historia kolonii działkowych na Olszynce pokazuje, jak różnorodne funkcje mogła pełnić jedna przestrzeń. Ogród dawał plony, pozwalał odpocząć od miejskiego zgiełku, zapewniał dzieciom miejsce do zabawy, a dorosłym stwarzał okazję do spotkań i wspólnego działania. Z biegiem lat część działek zmieniała swój charakter. Pojawiały się trwalsze zabudowania, a niektóre kolonie coraz bardziej przypominały osiedla mieszkaniowe. Mimo tych przemian szczególne znaczenie zachowywały ziemia, woda, zieleń i więzi między ludźmi. Dzięki wspomnieniom Brunona Zwarry, Felicity Stehlik i Gerharda Jeske możemy dziś odtworzyć fragment dawnego życia Groß Walddorf. Nie jest to jedynie opowieść o ogródkach działkowych, lecz także o sposobie spędzania czasu, pracy, dzieciństwie i sąsiedzkiej wspólnocie. Dawny Walddorf miał swój własny rytm. Wyznaczały go pory roku, praca w ogrodzie, troska o wodę, a także spotkania i wspólne święta. I właśnie ten świat zapisany we wspomnieniach dawnych mieszkańców warto zachować w pamięci o historycznej Olszynce.